• Wpisów:23
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:289 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 719 / 424 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej kochani!
Nawet nie wiem, czy teraz ktoś tu został, po moim "regularnym" blogowaniu (?).
Mamy 2017 rok. Rok w który pokładam duże nadzieję myślę, że jednak mogą się one spełnić.
Długo nie dodawałam wpisów wiem, ale mimo, to chciałabym wrócić do ponownego dodawania wpisów regularnie. Postanowiłam też założyć nowego bloga, głupie są moje wpisy odnośnie tego jak się czuję, - ale nie mówię, że nie będzie takich wpisów w ogóle. Na nowym blogu chciałabym wprowadzić coś takiego jak DIY, jakieś inspiracje, umilacze czasu, coś co może Wam się spodobać i będzie przyjemne w pisaniu dla mnie.
A z okazji Nowego Roku życzę Wam samych sukcesów w życiu, więcej uśmiechu na twarzy, radości nawet z tych dobrych rzeczy, mniej kłótni i wiem, ale jestem kiepska w składaniu życzeń, czego sobie tylko życzycie!

  • awatar imjustme: Szczęśliwego Nowego Roku i powodzenia w prowadzeniu!
  • awatar Adamczyk Ewa: Ja z miłą chęcią będę czerpać inspiracje z Twojego bloga :) Też lubię DIY, a pisanie a raczej danie ujścia emocjom nie jest złe, jest potrzebne :) Pozdrawiam gorąco !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z perspektywy czasu zapewne w pewnym momencie zdajecie sobie sprawę, jak bardzo wszystko spieprzyliście, jak tyle rzeczy Wam się nie udało. To jak powiedzieć człowiekowi choremu na depresję, że ma zacząć żyć. Teraz! A on nie wie, co zrobić, przecież ma tyle czasu a tkwi w jednym miejscu pogłębiając się w chorobę.
Jest źle. Jest naprawdę źle. Pierwszy raz się tak czuje.
Boję się samej siebie. Choroba
Choroba wbija mi nóż w plecy.
Chciałabym, tak już naprawdę. Przestać żyć.
 

 
Mój stan psychiczny od jakiegoś czasu jest gorszy, niż przypuszczałabym, że mógłby być. Nocne lęki, nieprzespane noce, ataki paniki, napady gniewu, płacz, histeria, egoizm, codzienne głodówki, bipolarność.
Znowu obwiniam siebie, o rzeczy, których nie mam, są tylko wytworami mojej wyobraźni.Moja psychika tworzy, tworzy rzeczy złe dla mnie.
Jednego dnia nie będę czuła nic, snuła się po domu w nieokreślony celu. Mogę czuć napływ emocji, który będzie po cichu i powoli mnie zabijał. Wykańczał. Nie.
Choroba wygrywa. Bierze górę nade mną. Boję się jej. Niech ona odejdzie i pozwoli mi normalnie żyć!
 

 
Ciężko mi. I przez ludzi, wydarzenia. Ogólnie chyba raczej przez depresję, ale mogę się usprawiedliwić pogodą, tak?
Chciałabym powiedzieć, że u mnie jest wszystko w porządku, choć raz.
Ostatnio skończyły mi się lekarstwa. Recepty nie było, więc nie było jak kupić. Jedyne co z tego wyszło, to nieprzespana noc, z samym sobą. Obcą sobie.
Pogoda jest w chuj, niezwykła. Uszczęśliwia mnie fakt, że w tym tygodniu będzie takich więcej ♥

 

 
Wszelakie uczucie pustości mnie ogarnęło.
Trochę trudno, mi jest być samej. Trochę bardzo trudno. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Dość częstsze napady złości, płaczu, śmiechu, wyżywanie się na rodzicach. Może tak odreagowuje na stres? Może chcę się pozbyć wewnętrznego demona?
Od kilku dni siedzę w pokoju, mój obecny stan nie pozwala mi wyjść do ludzi.
Chciałabym wiedzieć, na czym stoję, obecnie nie jestem pewna niczego. Dzieję się za dużo rzeczy, a ja nie nadążam.
Dość bliska osoba odeszła z mojego życia, a ja... Ja nadal nie rozumiem dlaczego. Przecież wszystko było w porządku? Przecież...
Ostatnio przeniosłam się na elektryki, załatwiłam od znajomego z miasta. Możliwe, że nie jest to jakiekolwiek wyjście, ale nie chcę się truć w tytoniu.
Dwa dni dzielą mnie od terapii. Ach, zapomniałabym. Spotkanie z W. było,w porządku. Dawno się widziałyśmy i miałyśmy trochę do przegadania. Nie wiem, jak może być z dzisiejszą, jutrzejszą nocą. Po prostu nie wiem. Czuję, że mam za małe dawki melatoniny. Jestem przez nią bardzo wrażliwa, a moje sny mnie męczą. Najprościej męczą.

 

 
Było nie dzwonić. Było dać mi spokój. Było nie dawać mi żadnych nadziei. Mogłeś od razu powiedzieć, że... Właśnie, co? Mogłeś już nie pisać.
Czuję źle, mogę powiedzieć, że chujowo, okropnie, gorzej niż czułam się wczoraj czy przedwczoraj. Widzę siebie, źle. Bardzo źle.
Moje irracjonalne słowa skierowane do innych. Również adekwatne odpowiedzi. Co się ze mną dzieje?
Dotknę tego tłuszczu, brzydzę się tego, to wygląda źle. Nie chcę tego, również tego chcąc. Mój nastrój jest jedną wielką huśtawką. Emocje znowu mną targają. Znowu bym mogła siedzieć w łóżku cały dzień. Znowu nie wychodzić z domu, znowu być sama.
Jednak myślałam, że sytuacja się choć trochę zmieni. Teraz się modlę, aby rozpocząć terapię i wizyty u psychologa, psychiatry. Chyba sami widzicie, co się dzieje w mojej głowie.
6 dni do terapii grupowej
93 dni do Nowego Roku
2 dni do spotkania z W.
 

 
Nie ma bólu. Nie ma gry. Nie ma Ciebie.
Nie napiszesz. Nie zadzwonisz. Nie dasz znaku, jeszcze wczoraj było, tak cudownie? Prawda?
Potrzebuję spać i usnąć. Za dużo złych rzeczy dzieje się wokół. Potrzebuję oparcia. Mam dość. Proszę. Za dużo złego. Za dużo..
Wewnętrzne demony pożerają mnie od środka. Emocje mną targają. Mogę płakać, krzyczeć, bić się. Przegrywać walkę z samym sobą.
Ja się po prostu martwię. Ja się po prostu martwię. Ja się po prostu martwię!
Wszystko wróciło. To wszystko wróciło. Proszę nie. Nie chcę. Emocje mną zawładnęły. Poddałam się. Poddałam się już dawno. Utknęłam w pustce..
 

 
Ostatnie dni, są dla mnie jeszcze bardziej uciążliwe. Już nie daję rady.
Ogólnie dzisiejszy dzień, nie należał do najlepszych. Znów nie dotrzymane obietnice, strata zaufania. Znowu się przejechałam i znowu cierpię. Chcę być ładna, chcę się podobać, chcę mieć tą jedyną osobę.
Egzystuje. Egzystuje. Egzystuje.
 

 
Wiesz, że trochę boli jak się nie odzywasz? Boli, że nawet nie powiesz mi, co u Ciebie. Naprawdę. Nie rozumiem tego. Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć, żebym zapomniała? Żebym nie robiła sobie złudnych nadziei? Bo ja ich naprawdę nie chcę robić. Nie chcę znowu cierpieć, przez chuj wie ile czasu. Nie chcę płakać, krzyczeć, bać się każdego, kto mnie zrani. Powiedz mi, że nie chcesz nim będzie za późno. Nie uciekaj przed, tym. Proszę, bo ja siedzę i zastanawiam się, co teraz robisz, czy jesteś z inną, czy jesteś ze znajomymi. Zatracam się w tym. Zatracam się w Tobie. Zatracam się w własnym ja.
 

 
Zmienili termin terapii na początek października, to lepiej, bo ja już lgnę do każdego, bo ja potrzebuję bliskości. Zaczęłam przyjmować dawki wieczorne melatoniny. Psychiatra mi przypisał, po wczorajszej wizycie, w którą zintegrowała moja matka.
Czuję, że się gubię, bardziej niż wcześniej i naprawdę boję się tego i nie wiem, co mam, o tym wszystkim myśleć.
Noce nieprzespane, przepłakane. Krzyki przyprawiają mnie już o mdłości.
Przecież jestem chora? Przecież się tnę? Przecież mam depresje? Przecież chciałam się zabić? Przecież jestem wariatką.
 

 
Nie mogę być sobą.
Uwierzcie mi, że próbowałam i nie mogę. Muszę mówić, że czuję się dobrze. Muszę zachowywać swoje emocje na noc. Budzić się z lękiem, że ktoś obok mnie stoi. Ktoś złapię mnie za gardło i zacznie dusić.
Naprawdę codzienność mnie wykańcza. Męczy mnie wstawanie tak rano, żeby odliczać godziny do kolejnego dnia, zachowywać pozory.
Czuję, że moja osobowość zanika, a ja przybieram niewłaściwą maskę. Czuję się tak cholernie bardzo zagubiona!
Nic mi nie pomaga!
Znikam, gubię się, chowam.
Potrzebuję terapii i to naprawdę szybko.

 

 
Kolejny dzień. Kolejny koszmar. Znowu uciekam, duszę się, biegnę. Budzę się roztrzęsiona i zalana potem. Teraz, to naprawdę nie wiem, ale koszmary męczą mnie już od tygodni. Jestem nieobecna. Pytają się, czy ze mną w porządku. Odpowiadam im, że jest dobrze i, to po prostu zmęczenie. Nie chcę ich obarczać moimi problemami. Już mają swoje. Kolejnych im nie muszę dokładać.
Zgubiłam się. Idąc, tym długim korytarzem. Nadal się gubię, a on mnie ciągnie w dalszy głąb.

W październiku zaczynam terapię grupową. Mam zamiar chodzić na nią, regularnie. Nie, jak w tamtym roku. Mimo, że nic się nie poprawiło, mogłam się wygadać powiedzieć, jak to minął mi dzień, a nie unikać, chować się. Nie, nie.
28 dni do wizyty u Pani K.
33 dni do rozpoczęcia terapii grupowej.
36 dni do wystawienia diagnozy.
Tak, cholernie się stresuję, że już nie wiem, co mam powiedzieć.

  • awatar ~ ву мє: Spokojnie. Porozmawiaj szczerze ze specjalistami i na terapii grupowej. Otwórz się, wygadaj się i od razu się lepiej poczujesz ^-^ Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami czuję się, jak ptak zamknięty w klatce. Ograniczony. Uwięziony. Niespełniony. Niepełny. Czuć się tak... Wyć z bólu. Mój umysł gubi się w pustce. Ja się gubię. Znowu nie jem. Znowu zwracam. Znowu się tnę. Bo osoba na, której cholernie mi zależało, była najbliższą jaka istniała na tej chujni, odeszła. Odeszła ode mnie. Przez moje błędy. Przeze mnie.
Koszmary powróciły. Budzę się zapłakana, rozhisteryzowana, przerażona. Nie mogąca w pełni się ruszyć. On trzyma mnie za szyję, on mnie dusi. Nie mogę złapać powietrza i płaczę. Bo on odszedł. Biegnę, uciekam, ale i tak on mnie znajdzie i zabiję. Zawsze będę jego pierwszym celem. Bo on nie odszedł, tylko powrócił ze z dwojoną siłą.
 

 
Nie daję już rady, mam po prostu wszystkiego po kolei dość. Staram się czuć cokolwiek, ale nie mogę. Tępo patrze się w ścianę, odliczając godziny do końca dnia. Nie pozostaję mi nic. Nic. Czarna pustka. Brakuje mi wielu chwil, spędzonych z Tobą, chociaż i tak to nie była miłość. I tak, to nie było zakochanie. To nie było nic. Czuję się pusta, jak taka typowa suka. Mam wyć... Wyć z bólu.
 

 
Myślałam, że miłość do niego mnie zmieni, uczyni mnie inną, że zapomnę. Uświadomiłam sobie, że to nawet nie było zakochanie, zadurzyłam się w nim i niczego bardziej nie żałuję. On nigdy nie był tym, który może mi dać szczęście, który wywoła szczery uśmiech na mojej twarzy, sprawi, że zapomnę o całym świecie i będę widzieć tylko jego stojącego po środku mnie z dłonią uchyloną w moją stronę. Nigdy by, tak nie było, za dobrze go znam. To, że w tym samym czasie, co się spotykaliśmy miał jeszcze jedną. To, że ciągle oszukiwał, kiedy patrzył mi w oczy. Już nie piszę, już nie dzwoni, już nie rozmawia. Teraz mija mnie wzrokiem obojętnym, jakbym była tym problemem, tą złą. Co by było gdybym nigdy na niego nie spojrzała? Nigdy nim się nie zainteresowała? Czy, ze mną byłoby chociaż odrobinę lepiej?
Znów miałam koszmary. Widziałam jego obleśny uśmiech, jego rękę błądzącą po moim ciele. Już nigdy proszę. Nigdy, nie chcę go widzieć, nigdy nie chcę go znać. Cieszę się, że gniję tam gdzie jest i wiem, że zapewne cieszy się za zrujnowania mojego życia.
 

 
Więc... Dzisiaj było rozpoczęcie roku szkolnego?
 

 
Czuliście kiedykolwiek tą odrazę do samych siebie? Pewnie, większość z Was, to czuła. Na pewno, czuliście się odrzuceniu od reszty towarzystwa. Racja? Nie mogę, też się dziwić, że możliwe macie mniejsze lub większe problemy, z samym sobą lub otoczeniem. Czy oni, Wami nie gardzą? Nie czują się, dominujący nad Wami? Pewnie, tak jest, ale nie mam pewności do wszystkiego.
Po prostu siebie, nienawidzę. Bardzo siebie nienawidzę.

 

 
Życie nie jest dla mnie. Dziękuję.

 

 
Dzisiejszy dzień, tak bardzo mnie zniszczył. Przytyłam. W lustrze widzę grubą świnię z kompleksami.
Nie mogę spać, nawet gdybym chciała nie mogę. On do mnie mówi, ja z nim rozmawiam. Jest fajnie do czasu, kiedy on zacznie się śmiać i wyzywać mnie od szmat.
Rodzice nie dadzą mi żadnego wsparcia, nawet o nim nie myślę. Oni zawsze marzyli o idealnej córce. Bez blizn, z dobrymi ocenami. Ja się nią nie okazałam. Przepraszam.
To mnie tak bardzo niszczy. Przepraszam, że jestem. Przepraszam, że oddycham. Przepraszam, że cokolwiek robię. Życie nie jest dla mnie i nigdy nie było. 5 pieprzonych miesięcy, tylko 5 pieprzonych miesięcy.
 

 
Dlaczego mi, to zrobiłeś? Dlaczego teraz się śmiejesz? Od początku byłam dla beki? Tylko się mną zabawiłeś, tak?
Jedno, co wiem. Już nigdy nie zaryzykuje.
Gruba świnia.
 

 
Czy, będzie lepiej jeśli zapomnę? Jeśli, pozwolę stać mu się wspomnieniem? Czy wtedy, on już nigdy nie wróci? Czy wtedy będę wolna?
Psychopatycznym zachowaniem jest gadanie, z samym sobą, z kimś kto nie istnieje, prawda? Mam rację? Tak, tak mam rację.
Więc, kurwa odejdź z mojej głowy i raz pozwól mi, nie zmarnować tych 5 miesięcy.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›